My :*

chocholowska-5

Goście:

  • Wszystkich wizyt: 155267
  • Dzisiaj wizyt: 8
  • Wszystkich komentarzy: 611

A tak sie zaczeło….

Październik 2015
P W Ś C P S N
« wrz   lis »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

CO CIE INTERESUJE?

Dzienne Archiwa: 16 października 2015

Węzeł gordyjski

Są sytuacje w życiu które można nazwać patowe . Do takich na pewno należy relacja między mną a byłym mężem . Przeszłość tak wpływa na nasze rozmowy że ja już nie mam siły – nawet dla dobra syna ani się z nim słyszeć , ani widzieć .pobrane.jpg55

Problem polega na tym że Młody nie ma ochoty zerwać kontaktu z ojcem , tatuś robi co chce a synuś się pozłości i za chwilę wszystko wybaczy . Jest to związane z pracą mózgu u Młodego – niestety tatuś żeruje na chorobie syna . Jedyne co ten człowiek widzi to własne duże EGO .

Dzisiaj dałam mu do przeczytania rozpisaną diagnozę ( bardzo szczegółową ) jest to nowy dokument o którym zresztą nic nie wiedział , bo się dzieckiem interesuje od święta . Na moje pytanie jak ma zamiar sprostać niektórym zaleceniom , usłyszałam – nie będziesz mnie przepytywać , a ja mam swoje problemy ……….

Odpowiedziałam Mu po raz setny że jak nie potrafi się zorganizować to niech dla dobra Młodego Go w końcu zostawi .

Od tego momentu rozmowa zaczęła przypominać wojnę domową adrenalina rosła z sekundy na sekundę . Człowiek który pił i uznawał knajpę za dom a kumpli za rodzinę , a mój kręgosłup za worek treningowy , ma czelność powiedzieć że ja rozwaliłam małżeństwo i to ja zniszczyłam dziecku rodzinę .

Efekt końcowy kazałam Mu wyjść i to szybko bo moja miarka cierpliwości właśnie się przelewa .

Syn nie słyszał naszej „rozmowy „ kazałam Mu wyjść na podwórko . Na szczęście .