My :*

1-raz_0

Goście:

  • Wszystkich wizyt: 152216
  • Dzisiaj wizyt: 22
  • Wszystkich komentarzy: 607

A tak sie zaczeło….

Październik 2014
P W Ś C P S N
« wrz   lis »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

CO CIE INTERESUJE?

Miesięczne Archiwa: Październik 2014

Czy są ludzie i ludzie ???

Moim zdaniem ludzi należy szanować nie zależnie od stanowiska , pieniędzy czy wykształcenia .

Parę lat temu leczył mnie profesor  i w gabinecie zdarzało mi się do niego powiedzieć panie imagesdoktorze , jednak zaraz się poprawiałam i przepraszałam . W pewnym momencie usłyszałam ależ pani mówi do mnie poprawnie niczemu nie uchybiając , przecież ja jestem lekarzem a profesor to tylko tytuł naukowy proszę się tak nie przejmować .

Pan profesor nie tylko w tym momencie okazał ludzką twarz .

Dosyć dawno temu kiedy byłam jeszcze młodym pracownikiem i co może być dziwne pokochałam to co robię zdarzyła mi się bardzo dziwna sytuacja . Mimo chodem stałam się pracoholikiem praca stawała się moim domem i nie ważne było czy to niedziela czy dziesiąta godzina pracy ja po prostu byłam szczęśliwa w swoim życiu . Nie miałam rodziny byłam wolna nikomu nie robiłam tym krzywdy .

I tak pewnej niedzieli będąc w pracy odebrałam telefon kiedy się przedstawiłam , przedstawiła się też osoba z drugiej strony i powiedziała o co chodzi . Odłożyłam słuchawkę na bok , poszłam po sprawdzałam wszystko zgodnie z zasadami mojego zawodu i odpowiedziałam człowiekowi po drugiej stronie zgodnie z prawdą o co chodzi .

I w tym momencie się zaczęło pani nie wie z kim rozmawia ja jestem prezydentem miasta … kiedy się dostałam z powrotem do głosu odpowiedziałam dla mnie jest pan człowiekiem i odpowiedziałam panu zgodnie z prawdą a jutro może pan na mnie zgłosić zażalenie do dyrektora i w tym momencie jeszcze raz się przedstawiłam po chwili odłożyłam słuchawkę .

Koleżanka bardzo się zdenerwowała przez ciebie nas zwolnią . Odpowiedziałam – co Ty masz z tym wspólnego to ja załatwiałam tą sprawę i to ja rozmawiałam .

W poniedziałek rano zaczęły się szmery po kątach jak to ja spuściłam prezydenta na drzewo , chwila moment i już tłumaczyłam się kierownikowi . Wszyscy latali wystraszeni a ja nic złego nie widziałam i stwierdziłam że zrobiłabym to jeszcze raz .

Kiedy kierownik wylądował na dywaniku u dyrektora , to już wszyscy tylko zaliczali kąty a ja zastanawiałam się znowu dlaczego .

Po zakończonej  rozmowie kierownik przyszedł i powiedział że dzwonił prezydent do dyrektora i kazał mi podziękować że przypomniałam Mu że jest człowiekiem i pogratulował świetnego pracownika .

Mówiąc szczerze nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy a współpracownicy tym bardziej .

Moje zdanie się po latach nie zmieniło dalej twierdzę tak samo .